Białe kłamstwa

Kłamstwo towarzyszy nam na każdym kroku. Codziennie nasze usta mijają się z prawdą średnio kilkadziesiąt razy. Powodem uprawiania tego procederu jest najczęściej lęk przed startą lub pragnienie zysku. Bywają jednak sytuacje, gdy mówienie nieprawdy wydaje się być uzasadnione i usprawiedliwione. Określane jest ono terminem „białe kłamstwo”.
 

 

Białe kłamstwa na przykładzie

– I jak Kasiu smakują ci gołąbki? – Basia – moja teściowa rzuca pytanie wysyłając do mnie swój sztandarowy uśmiech. – Zrobiłam je specjalnie dla ciebie – dodaje.

Już dawno nie miałam w ustach czegoś tak paskudnego, jednak lubię Barbarę i doceniam jej gest. Za nic w świecie nie chciałabym zrobić jej przykrości.

– Mamo, jak zwykle twoje danie to raj dla podniebienia – odpowiadam bez wahania jednocześnie odwzajemniając uśmiech.

Gdy sądzę, że temat gołąbków mogę uznać za zakończony, tuż za moimi plecami pojawia się teściowa, a wraz z nią naczynie wypełnione daniem dnia – gołąbkami (!).

– Podaj Kasieńko talerz, nałożę ci jeszcze.

– Nie mamo, dziękuję. Dziś wyczerpałam już limit spożywanych kalorii – próbuję się wymigać.

Na próżno. Na moim talerzu ląduje repeta.

– Podziękujesz, jak zjesz. – odpowiada Basia, która najwyraźniej moją odmowę potraktowała jako wyraz kokieterii.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zmierzyć się z tym wyzwaniem, no i po wszystkim… jeszcze raz podziękować.

W ciągu zaledwie kilku minut skłamałam czterokrotnie, jednak sumienie miałam czyste. Czy słusznie? Szybko przeanalizowałam sytuację i utwierdziłam się w przekonaniu, że moje łgarstwa zakwalifikuję do „dobrych”, „humanitarnych” , wszak teściową uszczęśliwiłam. Zadowolony też wydawał się mój mąż, któremu zawsze zależało na dobrych relacjach rodzinnych.

Jeszcze tego samego dnia poddana zostałam kolejnemu testowi na prawdomówność.

Gdy wracaliśmy z familijnego spotkania, dostrzegłam moją starą znajomą, Alę. Wyglądała jak zwykle – barwnie i groteskowo. Natura poskąpiła jej urody, to pewne. W dzieciństwie nazywana przez nas Big Alice, nadal budziła zainteresowanie nie tyle nietuzinkową urodą, co raczej jej nadmiernym eksponowaniem. Jedyne, czego zazdrościłam Alicji, to samoakceptacji i zadowolenia z siebie.

– Cześć! – z entuzjazmem wykrzyknęła Ala, machając do mnie obiema rękoma. – Cieszę się, że cię widzę. Wyglądasz świetnie. – dodała w ekspresowym tempie.

– Ty również Alu. – skłamałam bez mrugnięcia okiem, wymieniając uścisk. – Boże, co ona ma na głowie?! – przeszło mi przez myśl.

– A jak ci się podobam w nowej fryzurze? Wczoraj ścięłam włosy. – Alicja uśmiechnęła się do mnie w taki sposób, że bez wahania odpowiedziałam:

– Wyglądasz rewelacyjnie (…).

To prawda, tego dnia niejednokrotnie skłamałam, jednak drobne kłamstwa, którymi uraczyłam teściową i koleżankę z dzieciństwa, wypowiedziałam w dobrej wierze. Zachowałam się właściwie, zgodnie z zasadami savoir-vivre’u.

Jestem przekonana, że ktoś, kto zadaje pytanie „jak ci smakuje?” lub „jak ci się podoba?” wcale nie będzie zachwycony, kiedy dostanie zgodną z naszą oceną, lecz druzgocącą recenzję.

Jeszcze bardziej dramatyczna w skutkach mogłaby okazać się szczerość dotycząca małżeńskiej alkowy. Ta sfera naszego życia wymaga wyjątkowej dyplomacji, a co za tym idzie umiejętnego posługiwania się „białym kłamstwem”. Nic bowiem dobrego nie wyniknie z faktu, że na twoje pytanie o fantazje erotyczne, mąż odpowie, że marzy o seksie z twoimi dwoma przyjaciółkami w rolach głównych.

Prawdopodobny koniec związku przyniosłoby również wyznanie, że intensywniejsze uniesienia miłosne przeżywał w poprzednim związku.

Taka szczerość na pewno nie przyniosłaby żadnych korzyści, a strat mnóstwo.

I już na koniec… Do dziś pamiętam gorzki smak rozczarowania i smutek, gdy mój starszy brat w sekrecie wyznał mi, że Święty Mikołaj nie istnieje, a prezenty kupują rodzice. Od tego momentu magia bożonarodzeniowa prysła bezpowrotnie. Byłam zła i to nie na rodziców, którzy karmili nas „słodkim kłamstwem”, lecz na brata za brutalne zburzenie wyobrażeń o świecie pełnych fantastycznych postaci. Tego dnia oprócz Mikołaja straciłam też resztę magicznych przyjaciół – Wróżkę Zębuszkę i zajączka wielkanocnego. Koszmar!

Wszyscy kłamiemy i niemal wszyscy potępiamy kłamstwo, jednak istnieją małe nieprawdy, które wygłaszamy bez zastanowienia, a ich zadaniem jest podtrzymywani związków i kontaktów międzyludzkich. Co więcej, zasady dobrego wychowania w wielu sytuacjach mówienia prawdy zakazują. Świat, w którym ludzie mówią wyłącznie prawdę, okazałby się nie tylko dziwaczny, ale wręcz potworny.

 

Literatura:
Psychologia kłamstwa. Motywy – strategie – narzędzia. Witkowski, T Taszów;
Komunikacja niewerbalna. Leathers, D. G,

Przeczytaj także:

Czy rzeczywiście wszyscy kłamią?
Uwaga na kłamców!
Dowiedz się, czym są małe kłamstewka.

Komuś z twoich znajomych przyda się wiedza zawarta w artykule? Powiadom ich o tym! Używając poniższych ikonek. No i nie zaszkodzi polubić 😉

Komentarze
Akceptuję regulamin komentarzy i użytkowania portalu rozumnie.pl

Skomentuj jako pierwszy.