Sezonowa chandra – zapowiedź depresji, czy sygnał pozytywnej zmiany?

Hasło depresja zadomowiło się w języku potocznym chyba już na stałe. Zdarza się, że określamy nim każdy spadek nastroju, niezależnie od jego intensywności, długości i konsekwencji. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że w ten sposób każdy odcień smutku traktowany jest przez nas jak wróg, przeszkoda, którą trzeba jak najszybciej pokonać. Czy słusznie?

Nie każdy smutek to depresja

Warto żebyśmy to sobie wyjaśnili już na początku. Wśród specjalistów nie ma zgodności co do tego, czy depresję należy określać jako chorobę, czy zaburzenie nastroju. Dokuczliwy stan anhedonii, czyli niemożności przeżywania pozytywnych stanów emocjonalnych, a także przytłaczające zmęczenie psychiczne, poczucie wypalenia, braku energii i sensu to jedne z charakterystyk depresji. Depresji, a więc stanu, który jest coraz częściej spotykany, bo choroba ta stała się zmorą współczesnych, ale  także stanu, który daleko wykracza poza przeżywanie jedynie smutku. Bo ten przecież nawiedza nas często. Jego epizody są raz mniej, raz bardziej dotkliwe. Zazwyczaj znamy jego źródło, i w większości przypadków szybko pojawia się pomysł, jak sobie z nim poradzić. A co, gdy pomysłu brak? Taka sytuacja może być szansą na wprowadzenie w życie pozytywnych, niezwykle potrzebnych nam zmian. Zaskakujące?

Smutek – kompan niezbędnej przemiany

Emocje pełnią funkcję nośników informacji dotyczących szeroko pojętych procesów psychicznych, nieustannie zachodzących w każdym z nas. Emocje wchodzą w relacje ze środowiskiem, a bodźce dopływające ze środowiska wpływają na emocje. W odpowiedzi na zachodzące sytuacje, emocje mają uruchomić gotowość do przeprowadzenia odpowiednich procesów. Emocja smutku rozumiana w ten sposób będzie stanowić sygnał, że ,,coś tu nie gra”. Każe nam zwolnić, dokonać refleksji, odnaleźć źródło wewnętrznego bałaganu i zrobić z nim porządek. Stan smutku ułatwia przeprowadzenie takich działań. Dzięki badaniom z zakresu psychologii społecznej wiemy, że obniżony nastrój sprzyja dogłębnej, racjonalnej i rzetelnej analizie problemu. Natomiast przetwarzanie informacji w stanie radości jest powierzchowne i  niedbałe. Oczywiście nie wolno pozwolić na to, aby stan przygnębienia przedłużał się, przerodził w coś uciążliwego, gdyż może stać się uczuciem chronicznym, a nawet przerodzić się w depresję lub doprowadzić do powstania chorób psychosomatycznych. Niemniej warto poświęcić chwilę nad refleksją co do pewnego pozytywnego potencjału jaki w nim drzemie.

Jesienno-zimowe smutki

Listopad dobiega końca. Nie możemy cieszyć się bogactwem kolorów wypełniającym krajobraz, bo niemal wszystkie liście już spadły z drzew. Dzień jest dokuczliwie krótki, wieczory przytłaczająco długie. Tęsknota za odrobiną słońca staje się nie do zniesienia. Nie ma wątpliwości – to trudny czas. Najwięcej wysiłku w utrzymanie swojego funkcjonowania na normalnym poziomie muszą włożyć osoby cierpiące na sezonową odmianę depresji, która dotyka wielu z nas. Być może też i ciebie?

Podłoże biologiczne

Za odbiór bodźców świetlnych odpowiadają receptory znajdujące się na siatkówce oka. Bodźce te, za pośrednictwem nerwu wzrokowego, są następnie przekazywane do obszarów w mózgu odpowiedzialnych za ich przetwarzanie. Tak pobudzone obszary mózgu wysyłają impulsy nerwowe do szyszynki, podwzgórza, które w efekcie wydzielają hormony odpowiedzialne za regulację rytmu dobowego, a także za nastrój człowieka i jego zachowanie. W okresie jesienno-zimowym narażeni jesteśmy na niedobór światła słonecznego, co może zaburzyć elementy wspomnianej gospodarki hormonalnej oraz zróżnicować aktywność takich neuroprzekaźników jak serotonina,  odpowiedzialna przecież za nasz nastrój. To najpopularniejsza z hipotez starająca wyjaśnić przyczyny tej choroby. Naukowcy zwracają też uwagę na predyspozycje genetyczne oraz niewrażliwość receptorów siatkówki. Jedno jest pewne – zjawisko depresji sezonowej istnieje, dopada osoby w różnym wieku i utrudnia funkcjonowanie na jego podstawowym poziomie.

Zimowe i letnie oblicze

Jenny zauważyła, że składa się jakby z dwóch różnych osób: zimowej i letniej. Między wiosną i jesienią jest energiczna, pogodna i pracowita. Radzi sobie ze wszystkim i jeszcze pozostaje jej sporo energii. Jednak zimą jej żywotność się zmniejsza ma kłopoty z koncentracją i z trudem daje sobie radę z codziennymi obowiązkami. Przeważnie chce jedynie odpoczywać. Ten stan trwa aż do wiosny.
Cytowany fragment pochodzi z książki ,,Zimowe smutki” Normana Rosenthala i przybliża przypadek kobiety zmagającej się z depresją sezonową. Chorzy zastanawiają się, które prezentowane przez nich oblicze jest prawdziwe. Wielu z nich w miesiącach wiosennych i letnich to przebojowi, kreatywni i niezwykle towarzyscy ludzie. Zmieniają się jednak nie do poznania, gdy nadciąga jesień, po niej zima, pragną odciąć się od życia towarzyskiego, odwracają się od przyjaciół, rozpadają się ich związki, tracą pracę. Każda czynność, od wstania z łóżka po przeczytanie przepisu przygotowania posiłku, wiąże się z niewyobrażalnym wysiłkiem. Ludzie ci potrzebują pomocy, ale stronią od osób, które mogą im jej udzielić. Zapadają w coś na wzór ,,zimowego snu” na jawie.
Istnieją pewne predyspozycje do depresji sezonowej, takie jak wrodzona wrażliwość, względy środowiskowe, stres. Ich skumulowanie może wiązać się ze wzrostem ryzyka na zachorowanie, więc biorąc pod uwagę, że smutny  listopad minął, a przed nami jeszcze kilka zimnych, ponurych miesięcy, przedstawimy kilka porad, które mogą pomóc w walce z sezonowym przygnębieniem.

Po pierwsze- więcej światła, czyli jak sobie pomóc, gdy chandra nie mija

To bardzo proste, należy zadbać o to, aby w miejscach, gdzie najczęściej przebywamy, było dużo światła. Nie chodzi wyłącznie i światło naturalne,  którego przecież w obecnym okresie jak na lekarstwo, ale i również o światło sztuczne, a więc mocne żarówki, dodatkowe lampy . Skuteczne okazuje się też wprowadzenie jaskrawych powierzchni i kolorów. Należy unikać ciemnych ścian,   zawiesić wielobarwne zasłony, postarać się o podobne poduszki, rozjaśnić wnętrze. Oczywiście korzystanie z naturalnego światła jest bardziej przyjemnie, ma walory lecznicze, więc gdy tylko przez chmury przebiją się promienie słońca, warto wybrać się na spacer, aby móc się nim cieszyć w pełni. Ponadto spacer to też ruch, a ruch plus odpowiednia dieta również są niezwykle istotne. Ważne, aby wykonywane ćwiczenia przynosiły radość, mają nam one bowiem  kojarzyć się z dopływem pozytywnej energii, a nie przykrym obowiązkiem. Mogą  też być pretekstem do spotkania się ze znajomymi jeśli umówimy się na wspólną jazdę na rowerze.
Jednym z mniej oczywistych sposobów walki z sezonową chandrą jest ograniczenie snu. Naukowcy udowodnili, że w niektórych przypadkach zmuszenie się do wstania o siódmej czy ósmej rano zamiast o dziesiątej bądź jedenastej, może wpłynąć korzystnie na nastrój.
I ostatnie – unikanie, ograniczanie stresu. To pozwoli zaoszczędzić energię i spożytkować ją w chwilach radości, rozwijania pasji i czerpania satysfakcji z życia. A tych nie brakuje, sprawdź sam, drogi Czytelniku.

Literatura:
Zimowe smutki N. E. Rosenthal
Psychopatologia M. Seligman
Psychiatria A. Bilikiewicz
Depresja sezonowa – wybrane aspekty diagnostyczne i terapeutyczne. B.Bereza

Poczytaj także:

Dowiedz się, które z uczuć jest najtrwalsze.
Strach ma duże oczy, ale czy ma zapach?
Fizyczny ciężar poczucia winy
Epidemia uśmiechu – czy radością można się zarazić?
Strach czy gniew – co nam szkodzi bardziej?
Ciemne okulary receptą na wstydliwość!
Uśmiech łagodzi ból
Czy klimat wpływa na poziom agresji? 
Czy zakupy poprawiają nastrój?
Wyślij radość!

Komuś z twoich znajomych przyda się wiedza zawarta w artykule? Powiadom ich o tym! Używając poniższych ikonek. No i nie zaszkodzi polubić 😉

Komentarze
Akceptuję regulamin komentarzy i użytkowania portalu rozumnie.pl

Skomentuj jako pierwszy.