Heurystyka reprezentatywności

Masz pewność, że zawsze patrzysz na wszystko zgodnie z zasadami logicznego myślenia? Mózg zastawia na nas naprawdę dużo pułapek, dzięki którym czasami oceniamy rzeczy nie do końca rozsądnie. Kiedy i dlaczego najczęściej się mylimy?

W sobotę Magda wybrała się na zakupy. Szukała butów na wyjątkową okazję, więc zdecydowała, że odwiedzi, ekskluzywną galerię handlową, w której swoje sklepy miały tylko butiki drogich, światowych firm. Kiedy oglądała szpilki francuskiej marki, zobaczyła, że po drugiej stronie lokalu stoi znana aktorka. Tego dnia nie miała na sobie makijażu ani drogich ubrań. Młoda ekspedientka nie poznała gwiazdy. Na pytanie o mniejszy rozmiar buta pogardliwie spojrzała na strój aktorki i odpowiedziała jej bardzo opryskliwie. Urażona kobieta wyszła z salonu, a Magda mogła obserwować, jak kierowniczka sklepu karci nieuważną ekspedientkę. Dziewczyna była ogromnie zaskoczona, że ta źle ubrana kobieta gra pierwszoplanową rolę w najchętniej oglądanym polskim serialu.

Marek pracował jako portier na uniwersytecie. W budynku, w którym dyżurował, mieściły się aule dwóch wydziałów – prawa oraz historii sztuki. Pewnego czerwcowego dnia okazało się, że egzaminy studentów tych dwóch kierunków pokrywają się, więc Marek stał przy wejściu i kierował osoby do właściwych sal. Kilka minut przed rozpoczęciem egzaminów, zobaczył biegnącą studentkę – miała rozpuszczone włosy, długą, kolorową spódnicę, krzykliwą biżuterię, a na szyi – tatuaż w kształcie papugi. Instynktownie wskazał jej drogę do auli numer jeden, gdzie test pisali historycy sztuki. Dziewczyna z wdzięcznością kiwnęła głową, jednak po kilku sekundach zawróciła. Okazało się, że jest studentką prawa, więc jej egzamin odbywa się w drugiej sali. Marek nie krył zdumienia – był pewny, że tak ekstrawagancko ubrana osoba to ktoś z kierunku artystycznego, a nie przyszły prawnik. W końcu studenci prawa już od pierwszego roku przychodzili na zajęcia w garniturze i z neseserem…

Trzynastoletnia Emilka wracała z zakupów razem ze swoją mamą. Pojechały do sklepu w innej dzielnicy, której dziewczynka nie znała jeszcze zbyt dobrze. Po wyjściu z samochodu zauważyła budynek – stary i obskurny. Przed nim stało kilku młodych chłopców z plecakami. Słuchali głośnej muzyki i mieli długie włosy. Emilka domyśliła się, że to szkoła.- Co to za straszne miejce! Moja szkoła jest taka ładna – żółta i czysta. Osoby, które uczą się tutaj, muszą być bardzo nieszczęśliwe.
– Kochanie, nie wiesz, o czym mówisz! – zaśmiała się mama  – To jedno z trzech najlepszych liceów w mieście. Połowa uczniów to laureaci konkursów przedmiotowych. Poziom jest bardzo wysoki – byłabym bardzo zadowolona, gdybyś chciała uczyć się w tym miejscu. Wiedzę maturalną miałabyś w małym palcu.
Emilka nie kryła zdziwienia, a przerażający budynek nagle wydał jej się o wiele ciekawszym miejscem.

Przede wszystkim podobieństwo

Co łączy Emilkę, Marka i arogancką ekspedientkę ze sklepu, w którym zakupy robiła Magda? Można przypuszczać, że wszyscy są ofiarami jednego mechanizmu – heurystyki reprezentatywności. To pewnego rodzaju droga na skróty – uproszczona metoda rozumowania. Więcej o tym, czym są heurystyki, przeczytasz tutaj. Oceniając to, czy dany obiekt jest częścią pewnej kategorii, opieramy się na podobieństwie do najbardziej typowego egzemplarza. Jak wyobrażamy sobie studenta prawa? Nosi perfekcyjnie skrojony garnitur, dokładnie wypastowane buty, teczkę… Kiedy widzimy osobę ubraną w zupełnie innym stylu, w dodatku z widocznym tatuażem, nasz mózg raczej nie przypisze jej do tego grona. Dzieje się tak nawet wtedy, kiedy mamy świadomość, że w budynku tak naprawdę jest więcej przyszłych prawników niż historyków sztuki. A przecież z taką wiedzą powinniśmy chętniej szacować, że spotkana w budynku osoba to właśnie student prawa, tak?

Nieprawdopodobne! Czy aby na pewno?

Zjawisko heurystyki często tłumaczy się na przykładzie znanej gry – totolotka. Wyobraź sobie, że do wygrania jest 10 milionów złotych. Kuszące? Oczywiście! Decydujesz się więc pójść do miejsca, w którym można wypełnić odpowiedni kupon. Zaznaczasz 6 liczb z przedziału 149. Jakie? Niech będzie 4, 16, 23, 31, 40, 49… Obok ciebie stoi sąsiad, który robi to samo. Zaglądasz przez ramię i widzisz, że wybrane przez niego liczby to 1, 2, 3, 4, 5 i 6. Zdziwiony? No tak, po co w ogóle marnować pieniądze na udział w grze, zaznaczając tak nieprawdopodobne cyfry? Jeśli tak właśnie pomyślałeś, najpewniej rozumujesz zgodnie z heurystyką reprezentatywności. Przecież – z matematycznego punktu widzenia – szanse na to, że wylosowany zestaw pokryje się z twoim, są dokładnie takie same jak to, że tym razem wygrają liczby sąsiada. Trudno w to uwierzyć!

Przypadek nie zawsze kuszący

Dla heurystyki reprezentatywności niezwykle istotne jest podobieństwo. Przekłada się to na rozumienie pewnych ważnych dla nas zdarzeń. Wyobraź sobie, że na koncercie ulubionej gwiazdy, zostajesz zaproszony na scenę. Najprawdopodobniej stwierdzisz, że jest w tobie coś nadzwyczajnego, a idol potrafił dostrzec, że jesteś jego największym fanem. To na pewno nie był przypadek – w końcu coś tak znaczącego nie może być tylko szczęśliwym zrządzeniem losu. Tak działa heurystyka reprezentatywności. Dobrze, jeśli pozwala ci spojrzeć na siebie z wyjątkowej perspektywy. Gorzej, kiedy jest podstawą teorii spiskowych, które doszukują się drugiego dna w każdym przypadkowym zdarzeniu. Warto o tym pamiętać!

Literatura
Psychologia społeczna, B.Wojciszke
Człowiek wśród ludzi, B. Wojciszke
Psychologia, tom II, J. Strelau
Człowiek wśród ludzi, B. Wojciszke

Przeczytaj także:

Heurystyki – co to takiego?

Komuś z twoich znajomych przyda się wiedza zawarta w artykule? Powiadom ich o tym! Używając poniższych ikonek. No i nie zaszkodzi polubić 😉

Komentarze
Akceptuję regulamin komentarzy i użytkowania portalu rozumnie.pl

Skomentuj jako pierwszy.