Jak dostać podwyżkę w pracy – sposób „na żonę”

Jest to sposób działania, który mogą podjąć wyłącznie mężczyźni żonaci i to w przypadku kiedy ich szefowie również pozostają w związkach. Jednak wy, drogie panie, możecie przecież umiejętnie pokierować swoim partnerem. Stawką są wszak wspólne większe dochody! To znaczy, jeśli macie mocne nerwy, oczywiście – zobaczcie dlaczego.

Technika jest prosta. Facet idzie do swojego szefa. Ten musi być akurat najedzony i zrelaksowany (tu można przeczytać dlaczego). Mówi szefowi, że jego żona strasznie mu zrzędzi, że on za mało zarabia. Nie może tego wytrzymać i dlatego zdecydował się na tą rozmowę.
– Oczywiście wiem, że zarabiam mało, ale najgorsze jest to,  że cały czas żona mi to wypomina. Szefie proszę sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji. Nie ma nic gorszego niż marudząca kobieta. 

Cała rozmowa musi być tak prowadzona, by szef myślami cały czas był przy swojej marudzącej żonie. Przypominał sobie te chwile z ich wspólnego życia, kiedy żona „dawała mu popalić”.
– Wie pan jakie one są, gadają i gadają. Co pan czuje jak żona tak panu marudzi. Tu akurat mecz leci, a ta znowu. Proszę wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji.

Jeśli szef podchwyci temat, musicie wspólnie poutyskiwać na rodzaj żeński. Wspomnieć należy o solidarności jajników. O tym, że one się wspierają. Jeśli by i tego było mało, proszę powiedzieć,  że żona wygadała to teściowej, a ta z kolei, niejako w odwecie, wkrótce będzie wizytowała mieszkanie. Tak, tak, teściowa w powszechnym przekonaniu nie składa wizyt, ona wizytuje. Gdyby to była nieprawda, nie byłoby tyle kawałów o teściowych.

Na koniec należy wezwać do męskiej solidarności

– Chyba mnie pan tak nie zostawi? – i tak dalej…
Oczywiście, wszystko poprzedzamy wywiadem: w jakich stosunkach jest nasz szef z żoną i rozeznaniem, czy nasz fortel ma szansę powodzenia. U mężczyzn pozostających w stałych związkach zazwyczaj ma, chyba,  że jest to początek znajomości (o etapach miłości więcej przeczytasz tu). Podczas tego typu negocjacji, apelujemy do neuronów lustrzanych naszego szefa. To sprawia, że czuje on nieomal fizyczny ból. Odczuwa to co my w opisywanych scenkach. Piszący te słowa wielokrotnie, za wiedzą swej wybranki stosował tę taktykę. Za każdym razem przynosiła ona  pozytywne skutki.

Można powiedzieć, że to łatwizna. Warunek? Nie stosować jej zbyt często. Należy również pamiętać, by przed przystąpieniem do rozmowy przećwiczyć ją z życzliwą osobą.
Minusem było to, że żona nigdy nie bywała na imprezach firmowych, ale może wy, drogie czytelniczki, będziecie ponad to 😉

Literatura:
Empatia. Co potrafią lustrzane neurony, J. Bauer
Neurobiologiczne podstawy empatii, K. Jankowiak-Siuda, K. Siemieniuk, A. Grabowska 

Przeczytaj także:

Dowiedz się, co się kryje za zawodowym sukcesem.
Dowiedz się, czy obcasy pomagają odnieść kobietom sukces.
Wielozadaniowość jest kobietą!
Czym jest wypalenie zawodowe?
Jak sobie radzić z wypaleniem zawodowym?
Mobbing – czym jest i jak sobie z nim radzić.
Dowiedz się, jaką ochronną moc mają przyjaciele. 
Co jest ważniejsze w pracy – potencjał czy doświadczenie?
Batna – czyli jak mając plan B, stajemy się mocni w negocjacjach
Spotkajmy się w połowie – taktyka negocjacyjna
Dowiedz się, dlaczego czasami nie jesteśmy zadowoleni z zakupów.

Komuś z twoich znajomych przyda się wiedza zawarta w artykule? Powiadom ich o tym! Używając poniższych ikonek. No i nie zaszkodzi polubić 😉

Komentarze
Akceptuję regulamin komentarzy i użytkowania portalu rozumnie.pl

Skomentuj jako pierwszy.


 

Kojący dotyk matki

Jak sądzicie, co najlepiej wpływa na poczucie bezpieczeństwa? Jeśli komuś przyszła na myśl mama i jej opiekuńczy dotyk, to trafił w sedno. Ciekawe badania przeprowadziła […]

Czytaj dalej