Nieśmiałość – jak sobie z nią radzić? Część I

Monotonne życie Tomka zdawało się tracić dawną stabilność po dołączeniu do grupy projektowej młodej architektki – Agnieszki. Chwila, o co chodzi? Jeżeli jeszcze sobie nie przypominacie, podpowiem, że to ten sam chorobliwie nieśmiały Tomek, którego                                                                  poznaliśmy w poprzednim artykule.

 

Pomimo, że jego pierwsze spotkanie z Agnieszką było pełne stresu, a słowa powitania nie chciały ułożyć się w logiczną całość, pojawiło się coś jeszcze. Tym razem lęk przeplatał się z zafascynowaniem. Nie pamiętał, żeby ktokolwiek zrobił na nim takie wrażenie. Po tygodniu walki z samym sobą i próbach nawiązania dłuższej rozmowy z dziewczyną, nadeszła jego szansa. Pod wpływem szalonego impulsu zgodził się na wyjście do pubu po pracy. Zaproponowała mu to sama Agnieszka. Jednak wraz z przekroczeniem progu pubu ogarnął go niesamowity lęk…

Jak pamiętamy z poprzedniej części – nieśmiałość jest podatna na zmiany, nie jesteśmy na nią skazani. Do zmian jednak potrzebna jest przede wszystkim motywacja – pojawiła się ona przed chwilą. Przyjęcie zaproszenia do pubu złamało dotychczasową rutynę. Coś chyba jednak poszło nie tak? Tomek nie zrobił tego stopniowo, co wywołało niepokój. Gdy opadły emocje, zrozumiał, w co się wplątał. Nie wykształcił jeszcze poczucia, że ta walka jest możliwa do wygrania. A jest to istotne w rozpoczynaniu zmagań z naszą nieśmiałością!

Jak podejść do tematu spokojniej?

Zanim zaczniemy wzmacniać motywację i zarzucać siebie milionem ćwiczeń z poradników, warto zastanowić się, kiedy pierwszy raz poczuliśmy się nieśmiali i w jakich okolicznościach. Co sprawiło, że tak się poczuliśmy? Warto poświecić chwilę na przypomnienie sobie, jak wyglądało nasze dorastanie. Będzie nam o wiele łatwiej niż Tomkowi, jeżeli rzeczywiście pamiętamy wydarzenie mocno wstydliwe, które mogło wpłynąć na naszą nieśmiałość. Pomimo, że Tomek nie pamięta czasów, kiedy nie był nieśmiały, nasilenie tej cechy było różne w ciągu jego życia. Gdy sobie to uświadomi, może mu to pomóc lepiej zrozumieć samego siebie!

Zyski i straty płynące z nieśmiałości

Niezwykle ważne jest również wypisanie wszystkich kosztów, które ponosimy za wstydliwość. Każde wyjście do kina czy na koncert, które nas ominęło. Momenty, gdy nie poprosiliśmy o pomoc, chociaż bardzo jej potrzebowaliśmy, szanse na flirt, które zostały zaprzepaszczone. Być może nawet możliwości podwyżki czy awansu – wszak najwięcej otrzymują ci, którzy upominają się o swoje.

To wszystko?

Niezupełnie, do kosztów musimy dopisać zyski. Brzmi absurdalnie? Być może, ale wbrew pozorom, na przestrzeni lat staje się ona całkiem niezłą wymówką.. Wady tej cechy są oczywiste, co zatem z zaletami? Osoby nieśmiałe często w szkołach uważane są za wzorowych, cichych i spokojnych uczniów. Te wszystkie sytuacje, gdy omijały nas bury za przewinienia klasowych błaznów – niby nic, a jednak były one zasługą nieśmiałości. Nieśmiałe kobiety bywają czasem uznawane za bardziej tajemnicze i intrygujące. Łatwiej jest nam też myśleć o sobie jako o osobach bardziej delikatnych, wrażliwych i dyskretnych. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile zalet wynika z nieśmiałości! Takie analityczne zestawienie zysków i strat stanowi dobry i solidny fundament w kierunku poprawy jakości własnego życia.

Jednak najtrudniejszą częścią zmiany tak naprawdę jest nauczenie się nowych zachowań i zmiana starych, zaryzykowanie i opuszczenie sfery komfortu. Trzeba jednak uważać na rzeczy pozornie wydające się pomagać…

Tomek sparaliżowany lękiem, że zostanie wzięty za sztywniaka, wpadł na pomysł, który podrzuciła mu obserwacja ludzi w pubie. Jaki? Dodanie sobie odwagi alkoholem. Jak można przewidzieć, zamówił o jednego drinka za dużo i gdy nareszcie udało mu się odezwać do Agnieszki bez potężnych wypieków i trzęsących się dłoni, skutki były opłakane. Choć na co dzień jest oczytanym, wyważonym mężczyzną z licznymi zainteresowaniami, jedyne na co było go stać w tej sytuacji, to dowcipy rodem z koszarów. Sposób, w jaki wypowiadał słowa i sklecał je w zdania też pozostawiał wiele do życzenia. Tomek najzwyczajniej w świecie zbłaźnił się przed Agnieszką, na której sympatii tak mu przecież zależało.

Coś wydaje się świetnym rozwiązaniem problemu?

No właśnie – wydaje. Używki (a w szczególności alkohol!) jedynie pogłębiają problem. Badania pokazują, że wypicie już dwóch drinków może pogorszyć zdolność do prowadzenia rozmowy. Po czterech już niewiele z tej umiejętności pozostaje! Tak jak w przypadku Tomka, skończyć się to może jedynie upokorzeniem. Co więcej może doprowadzić do nakręcania się spirali bezsilności – gdy któryś z naszych sposobów zawiódł, trudno przemóc się do dalszej walki. Tak samo niebezpieczne jest wrzucenie siebie w wir ludzi. Dla niewielu jest to motywujące, ale u większości wywoła traumę.

Podsumowując: zaczynamy małymi krokami i małymi celami

Pamiętamy, że wiary w siebie nie zbudujemy od razu. Brak pośpiechu i stronienie od „pomagania” swojej odwadze używkami, pozwoli nam stworzyć realistyczne oczekiwania wobec naszej walki. Warto również otoczyć się ludźmi pewnymi siebie, nie dość, że możemy skorzystać z ich odwagi, niemalże wyczuwalnej w powietrzu, to jeszcze są świetnymi motywatorami. W następnym naszym artykule poznacie konkretne porady, które pomogą w walce z nieśmiałością!

 

Literatura:
Nieśmiałość. Czym jest i jak ją pokonać?, B. Bandelow
Overcoming Shyness, B. Smith
Nieśmiałość: co to jest? jak sobie z nią radzić?, P. Zimbardo
Nieśmiałość – jak się jej pozbyć?, A. Łamek 

Komuś z twoich znajomych przyda się wiedza zawarta w artykule? Powiadom ich o tym! Używając poniższych ikonek. No i nie zaszkodzi polubić 😉

Komentarze
Akceptuję regulamin komentarzy i użytkowania portalu rozumnie.pl

Skomentuj jako pierwszy.