Powielanie negatywnych schematów z domu rodzinnego

W dzieciństwie jesteśmy chłonni jak gąbki – uczymy się przez obserwowanie, naśladowanie i doświadczanie. Niektóre dzieci wchodzą w dorosły świat z przekonaniem: jestem wart miłości, tylko dlatego, że jestem. Niestety, nie wszystkie rodziny mogą przekazać dziecku taką wiadomość. W niektórych domach na miłość, zaufanie, bezpieczeństwo, czy święty spokój, trzeba zasłużyć, przyjmując określony schemat działania. I choć w dzieciństwie, dany sposób funkcjonowania w relacjach, odnosił zamierzony skutek, w dorosłości może bardzo przeszkadzać.
 
Negatywne schematy z domu rodzinnego na przykładach.

Jerzy: ciągle sobie powtarzałem, że nie będę taki jak on. Nie będę nikogo bił, nie będę krzyczał, nie będę pił alkoholu. Ale zrobiłem z moim życiem dokładnie to samo. Nie umiałem inaczej.
Zobaczmy dlaczego powielamy błędy rodziców i jak dokonać zmiany.

Schemat 1: Nie mogę mówić nie, bo inni przestaną mnie kochać
Mariola: Będąc dzieckiem robiłam wszystko, co moja mama chciała, abym zrobiła. Sąsiedzi uznawali mnie za aniołka – grzeczna, nie kaprysi, chętna do pomocy. Miałam wrażenie, że są dwie mnie – ta wewnątrz Marioli i ta na zewnątrz Marioli. W szkole spełniałam wszystkie prośby dzieci i nauczycieli, czasem, zanim sami zorientowali się, czego chcą. Wyszłam za mąż za człowieka, który wydaje mi polecenia. Choć teraz już nie musi wydawać poleceń – czytam z jego mimiki.

Nie jest magicznym słowem – podobnie jak przepraszam, proszę, dziękuję. Dzięki nie nasze psychologiczne i fizyczne granice zostają nienaruszone. Dzięki prawu do nie, uczymy się asertywności. Nie to nasze bezpieczeństwo i fragment samoświadomości.

Niektórzy dorośli wychowują dzieci tak, jakby nie było wykluczone ze słownika dzieciństwa.
Jeśli rodzic na każdy przejaw dziecięcej autonomii reaguje złością lub smutkiem, dziecko otrzymuje komunikat: nie kocham cię, kiedy mi odmawiasz. Rodzic wie, że kocha, nawet, kiedy się na nie złości. Ale skąd mały człowiek ma mieć tego świadomość?

Osoby podobne do Marioli są „wygodnymi towarzyszami” – nie wnoszą sprzeciwu, zaciskają zęby i robią, co do nich należy. Czasem pozwalają się bić i wykorzystywać seksualnie. Są sumiennymi pracownikami i genialnymi gospodarzami domu – sprzątają porozrzucane skarpety, myją brudne naczynia, wycierają posklejane blaty. Bywa, że nagle wybuchają wściekłością z błahego powodu, ale częściej kumulują złość w sobie i zapadają na choroby psychosomatyczne. W imię miłości stale ustępują komuś miejsca.

Marioli przydałby się trening asertywności, czyli umiejętności powiedzenia tak lub nie w zgodzie ze swoimi potrzebami. Choć najlepiej nauczyć się tego w dzieciństwie, na ćwiczenie mięśnia asertywności nigdy nie jest za późno. Warto zacząć od zadawania sobie prostych pytań: Co mam dziś ochotę zjeść? Czy ta piosenka mi się podoba? Czy chcę iść na to przyjęcie? Później, kiedy oswoimy się z własną odrębnością, przyjdą inne pytania: Czy chcę mu pomóc? Czy to nie jest zbyt męczące? Czy czuję się wykorzystywany?

Odmowa nie oznacza odrzucenia. Jeśli nie chcemy czegoś zrobić, potrzebujemy o tym powiedzieć – prosto, łagodnie i stanowczo. Pamiętajmy, że nasza fizyczna postawa może bardzo pomóc – asertywność wyraża się również poprzez ciało. Przeponowy oddech, rozluźnione ramiona, wypięta pierś, wyprostowane plecy oraz stabilne ustawione stopy, będą mówiły światu, że z nami nie ma żartów. Nam dodadzą spokoju i pewności siebie.

Schemat 2: Domyśl się, co czuję, bo ja sam nie wiem
Nie płacz, bo mamusi będzie smutno! Nie wolno się złościć! Co się tak krzywisz jakbyś miał zatwardzenie, uśmiechnij się! Ale nie śmiej się tak głośno!

Niektórzy rodzice „eliminują” uczucia z życia dziecka. Zapewne dlatego, że sami mają kłopot z ich wyrażaniem. Możliwe, że nie radzą sobie z cierpieniem innych. Mówiąc – nie smuć się – myślą – nie chcę, żebyś był smutny, bo pęka mi serce. Dziecko uczy się, że jego uczucia ranią rodzica, co pozostawia malca w poczuciu winy.
W niektórych rodzinach „zakazane” są tylko nieprzyjemne emocje. Można być radosnym i uśmiechniętym, ale złość, rozpacz, smutek czy lęk, nie są emocjami przeznaczonymi dla dzieci. Są także osoby, które dorastały w domach, gdzie jakiekolwiek afekty stanowiły temat tabu. Nie było przytulania się, śmiechu, płaczu, czułości – panowała emocjonalna zima.

Dorosły człowiek, który nie ćwiczył wyrażana swoich emocji w domu rodzinnym, ma problem z rozpoznawaniem ich. Nie wie, czy jest zły, czy smutny, czy rozgoryczony. Skoro sam nie potrafi zidentyfikować, co właściwie czuje, jak ma stworzyć związek oparty na uczuciach?

Najlepszym sposobem na rozpoznanie własnych uczuć jest mówienie i pisanie o nich. Pomocne mogą być skatalogowane nazwy emocji, aby łatwiej było je w sobie odnaleźć. O uczuciach możemy mówić do lustra, do przyjaciela, do pamiętnika albo do partnera – ważne, aby to była zaufana osoba. Nasze przeżycia mają ogromne znaczenia . Dajmy im prawo do istnienia i wydostania się na powierzchnie. Wyrażenie emocji wzmacnia relacje. Dzięki nim, stajemy się sobie bliżsi, bardziej ludzcy, łączy nas coraz więcej.

Schemat 3: Przemoc rodzi przemoc
Tomasz: Ślady na skórze dawno zniknęły, ale mnie boli coś innego, czego sam nie umiem nazwać. Niedługo na świat przyjdzie mój syn i bardzo się boję, że nie będę potrafił się opanować i go uderzę. Zupełnie straciłabym do siebie szacunek, nie ufam sobie.

Każde uderzenie wymierzone w dziecko jest sygnałem: Twoje ciało nie ma dla mnie znaczenia, mogę z nim robić, co chcę. Zasłużyłeś na karę. Bite dziecko traktuje ciało jako twierdzę, zamyka się w nim. Dzieci bardzo często znoszą uderzenia w milczeniu, zaciskając usta i pięści, oddzielają się od rzeczywistości. Ofiara czuje się winna, że doprowadziła swojego rodzica do stanu, w którym nie miał wyboru i musiał go uderzyć.

Dorośli, doświadczywszy przemocy fizycznej ze strony rodziców, znacznie częściej biją swoje dzieci. Mają skłonność do wchodzenia w relacje, w których są albo ofiarami, albo sprawcami przemocy. Istnieje w nich tolerancja na ból i przyzwyczajenie do agresji. Niektórzy niosą w sobie przekonanie, że bicie jest wyrazem miłości, troski i zainteresowania, bo: gdyby mu na mnie nie zależało, nie biłby mnie. Tkwią w niezdrowych relacjach, są przerażeni, pełni agresji lub wyjątkowo ulegli. Cierpią tak samo, jak w dzieciństwie.

Ofiary przemocy mają zazwyczaj bardzo niskie poczucie wartości. Towarzyszy im także wypaczony obraz miłości. Aby pomóc sobie w zerwaniu z tym negatywnym schematem, należy pracować nad pozytywnym wizerunkiem siebie. Dzięki dobremu myśleniu o sobie, nie pozwolimy, aby ktoś nas krzywdził. Przemoc jest niezwykle złożonym zagadnieniem, dlatego warto, aby osoba, która jej doświadczyła, skorzystała z fachowej pomocy lub grup wsparcia.

Tomasz: Opowiedziałem żonie o mich obawach. Zaciągnęła mnie do psychologa. Nie wierzyłem, że grzebanie w przeszłości mi pomoże, ale pomogło. Zobaczyłem, że niczemu nie jestem winny. Dzięki rozmowom ze specjalistą, spojrzałem na siebie z większym szacunkiem i współczuciem. Nie boję się już, że uderzę syna, bo wiem, że nie jestem swoim ojcem.

Schemat 4: Zmienię cię i uratuję
Elżbieta: Mój ojciec był bardzo smutnym człowiekiem. Niewielkie, negatywne wydarzenia doprowadzały go do wybuchu rozpaczy. Brał mnie wtedy na kolana i wypłakiwał się w mój rękaw. Próbowałam wszystkiego – śpiewałam piosenki, malowałam, recytowałam wierszyki, nauczyłam się parzyć jego ulubioną kawę, ale nic nie poprawiało mu nastroju.

Jan: Mama była artystką, śpiewaczką. Całe dnie spędzała ćwicząc gamy, arie, rozśpiewania, oddech przeponowy i odpowiednią pracę strun głosowych. Ojciec wyprowadził się od nas kilka lat po moim urodzeniu. Zostaliśmy sami. Mama biegała na próby, ja biegałem po mięso. Rozczesywałem jej włosy i prałem sukienki na występy… Byłem w kilku związkach i czułem się dokładnie tak, jak syn swojej matki, sługa dla księżniczki.

Jan i Elżbieta stali się rodzicami dla swoich rodziców, nieśli ciężar przewyższający możliwości wątłych, dziecięcych ramion. Tego typu doświadczenia bliskie są dzieciom ludzi uzależnionych, przewlekle chorych, cierpiących na zaburzenia psychiczne.

Osoby, które jako dzieci musiały opiekować się swoimi rodzicami, szukają partnerów, aby troszczyć się o nich i ratować z opresji. Schemat miłości, jaki wynieśli z domu, brzmi: jestem widoczny i kochany, dopiero wtedy, kiedy pomagam innym. W tej sytuacji siłą napędową jest zutylizowanie poczucia winy – nie rozwiązałem problemów rodzica, więc pomogę komuś innemu.

Dla posługującego się tym schematem, ratowanie partnera stanowi sens życia. Zrobi wszystko, by nie zostać porzuconym. Skłamie, narażając się na negatywne konsekwencje. Weźmie kredyt. Sprzeda mieszkanie. Zostawi swoje pasje. Głęboko uwierzy, że dzięki determinacji i silnej woli  uleczy, zmieni lub uratuje bliską osobę. Ponieważ wybiera zaburzonych partnerów, jego cel rzadko kiedy zostaje osiągnięty. Ale gdy faktycznie się uda, on sam zaczyna chorować, obniża mu się nastrój i samopoczucie, ponieważ nie ma już do czego dążyć.

Wyjście ze schematu opiekuna wymaga dużo wysiłku, ale jest możliwe. Jeśli zauważymy, że mamy tendencje do grania super bohatera, koniecznie zwróćmy uwagę na własne zdrowie i realizację swoich planów. Możemy pomagać innym dopiero wtedy, kiedy nasze potrzeby zostaną zaspokojone. Więc zapytajmy się: co mogę dziś dla siebie zrobić? Czasem to będzie pomalowanie paznokci, a czasem spakowanie walizek i wyprowadzka.

Zdejmij plecak
Wszyscy pragniemy miłości. Potrzebujemy bezpieczeństwa, zaufania, czasu na relaks i odpoczynek. Chcemy utrzymać się przy życiu, pływać na powierzchni. Ci z nas, którzy jako dzieci musieli walczyć o prawo do bezpieczeństwa i miłości, nie zaprzestają walk jako dorośli. Przekraczając granicę dojrzałości nie zostawiamy dzieciństwa za sobą. Nosimy je w plecaku. Korzystamy z jego zawartości podczas całej wędrówki. Ale pocieszające jest to, że w każdej chwili możemy wyrzucić wszystko, co obciąża nam plecy. To, o czym milczymy, nie ma szansy przeminąć, dlatego mówmy o swoim bólu. Skorzystajmy z terapii. Piszmy dzienniki, zwierzajmy się przyjaciołom. Przeszłość przestanie nami rządzić, kiedy przytulimy do siebie swoje rany i pozwolimy im się zagoić.

Literatura:
Skąd  się biorą dorośli?  Małgorzata Liszyk- Kozłowska, Tomasz Kosiorek
Toksyczni rodzice. Susan Forward, Buck Craig

Przeczytaj także:

Jak utrzymać przy sobie partnera?
Jaki jest kierunek miłości?
Podstawy udanego małżeństwa
Poznaj oznaki dobrego związku
Style przywiązania a relacje partnerskie
Po co te czułości?
Dlaczego pary rzadziej uprawiają seks?
Odpowiedź na odwieczne pytanie kobiet: dlaczego on nie okazuje uczuć?

Komuś z twoich znajomych przyda się wiedza zawarta w artykule? Powiadom ich o tym! Używając poniższych ikonek. No i nie zaszkodzi polubić 😉

Komentarze
Akceptuję regulamin komentarzy i użytkowania portalu rozumnie.pl

Skomentuj jako pierwszy.