Syndrom Sztokholmski – co się dzieje w twoim umyśle, gdy porwą Cię terroryści?

Maria marzyła o tym od zawsze. Obejrzeć spektakl na Londyńskim West Endzie. Od samego początku była pod wielkim wrażeniem. Wszystko było takie niesamowite.

Teatr

Wyspy – taaak, tu jest mekka życia teatralnego! Któż jak nie Brytyjczycy, potomkowie Szekspira, robią najlepszy teatr na świecie? Dalsze wydarzenia również przeszły jej najśmielsze oczekiwania. Kilkunastu osobników z okrzykami Allach Akbar na ustach i kałasznikowami w dłoniach wdarło się do teatru. Padały strzały, odłamki sufitu sypały się na przerażony tłum – nie było wątpliwości, że to nie była część przedstawienia.
Wszystkich zgromadzono na scenie – relacjonowała potem Maria – musieliśmy klęczeć na kolanach z rękoma na karku. Zamachowcy powiedzieli, że jeśli władze nie spełnią ich żądań wszyscy zginiemy. Byli tak dobrzy, że pozwolili nam kolejno dzwonić do naszych bliskich, a potem dopiero odbierali nam telefony. Mówili, że nie chcą by ktoś zginął, że chcą tylko uwolnienia z więzień ich towarzyszy.
Takie negocjacje musiały chwilę potrwać i potrwały cały tydzień. Po tym czasie oddział SAS[1] przypuścił szturm na budynek teatru, były huki, strzelanina – wszyscy terroryści zginęli.
Nikomu z przetrzymywanych nic się nie stało. Słowem, wzorowa akcja odbicia zakładników.

Maria nie wierzyła samej sobie, rzuciła się na jednego z oswobodzicieli i zaczęła go bić płacząc.
Krzyczała: „Dlaczego ich zabiliście, dlaczego… Oni nas dobrze traktowali!”.
O dziwo wielu uwolnionych zachowywało się podobnie, a po akcji nie chcieli udzielać policji wyjaśnień często nazywając ich mordercami. Wyraźnie solidaryzowali się z oprawcami.

Dlaczego tak się stało?

Odpowiada za to ”syndrom sztokholmski” – specyficzny stan umysłu pojawiający się u zakładników i ofiar porwań. Osoby przetrzymywane pod przymusem po pewnym czasie zaczynają odczuwać sympatię i rodzaj więzi z oprawcami. Poziom solidaryzowania z terrorystami może być tak wysoki, że osoby więzione współpracują i pomagają prześladowcom w trakcie napadu. Czują irracjonalną niechęć do oswobodzicieli i przedstawicieli prawa.

Nazwa syndromu wiąże się z napadem na Bank w Szwecji 23 sierpnia 1973 roku. Porywacz Janne Olsson wkroczył do Kreditbanken przy placu Norrmalmstorg w Sztokholmie. Strzelając z broni automatycznej krzyczał: „Impreza dopiero się zaczyna!” Po czym sterroryzował klientów i obsługę banku. Wziął zakładników i na sześć dni zabarykadował się z nimi w siedzibie banku.
Zamachowiec zażądał 3 milionów koron oraz wypuszczenia z więzienia swojego przyjaciela. Władze spełniły ten warunek.
Gdy policja w końcu uwolniła ofiary, nie spotkało się to z ich zadowoleniem. Wręcz przeciwnie – utrudniali policyjną akcję, a po jej zakończeniu odmówili współpracy z policją i składania zeznań. Nie dość tego, niektórzy z zakładników za własne pieniądze opłacali adwokatów broniących terrorystów.

syndrom sztokholmski rozumnie psychologiaW tym budynku w 1973 roku rozegrał się dramat.

Okoliczności występowania syndromu

Zjawisko syndromu sztokholmskiego pojawia się u ofiar porwań i zakładników. Objawia się odczuwaniem sympatii i solidarności z oprawcami. Zdarza się, że ofiary czynnie pomagają swoim oprawcom w ucieczce czy uniknięciu odpowiedzialności. Syndrom jest efektem ogromnego stresu i skomplikowanych relacji emocjonalnych między przestępcami a ich ofiarami. Pojawia się gdy napastnicy zwracają się do ofiar celem wywołania ich współczucia. Związek emocjonalny, nietypowa sytuacja, obawa o własne zdrowie i życie redukuje racjonalne myślenie.

Do wystąpienia syndromu sztokholmskiego niezbędne jest kilka elementów:
Osoba terroryzowana musi obawiać się o swoje zdrowie i życie. Być naprawdę uwięziona lub odseparowana od świata zewnętrznego. Nie mieć kontaktu ze swoimi bliskimi, rodziną, a jedynie z napastnikami i współwięźniami. Musi być przekonana, że droga ucieczki nie istnieje. Napastnicy, zaś muszą od czasu do czasu udzielać pochwał, iść na kompromisy i ustępstwa. Pozwalać na drobne przyjemności (jak zapalenie papierosa, pozwolenie na umycie się), sporadyczne okazanie czułości.

Nie wiadomo czy gdybyśmy to my znaleźli się w podobnej sytuacji, nie zachowalibyśmy się jak Maria. Łatwo jest oceniać kobietę siedząc w bezpiecznym miejscu. Pamiętajmy jednak, że pod wpływem stresu i emocji nasz umysł potrafi płatać nam nie lada figle.

 

[1] SAS – Special Air Service – Brytyjska jednostka specjalna zajmująca się, między innymi, odbijaniem zakładników. Historia pokazuje, że są bardzo skuteczni.

Literatura:
Psychologia społeczna. Serce i umysł, Aronson E.
Teoria dysonansu poznawczego, Festinger L.
Przemoc. Uraz psychiczny i powrót do równowagi, Herman J.
Osobowość a ekstremalny stres, Strelau J.

Przeczytaj także: 
Masz dylemat – uważaj na nadmiar informacji!
Jak zorganizować swoje otoczenie i zarazić tym bliskich?
Dowiedz się, jakie loterie ludzie wybierają najchętniej.
Dysonans poznawczy, czyli dlaczego robimy jedno, a myślimy drugie.
Dlaczego powroty wydają się krótsze?
Dowiedz się, dlaczego dajemy się nabrać politycznym obietnicom.
W koleinach myślenia, czyli czym jest torowanie i jak wpływa na naszą codzienność.

Komuś z twoich znajomych przyda się wiedza zawarta w artykule? Powiadom ich o tym! Używając poniższych ikonek. No i nie zaszkodzi polubić 😉

Komentarze
Akceptuję regulamin komentarzy i użytkowania portalu rozumnie.pl

Skomentuj jako pierwszy.